12 lat temu życie zawaliło mi się, żeby nie zwariować z braku zajęcia zaczęłam wyszywać tu postaram się zaprezentować moje prace aktualne i dawno ukończone
Dziergane latami ale czy tylko o tym tu piszę pewnie ten kto czyta między wierszami dowie się dlaczego to mnie tak wciągnęło, być może to ucieczka w inny świat który nie dla każdego jest dostępny. Jed...
więcej...Dziergane latami ale czy tylko o tym tu piszę pewnie ten kto czyta między wierszami dowie się dlaczego to mnie tak wciągnęło, być może to ucieczka w inny świat który nie dla każdego jest dostępny. Jedno jest pewne w trudnych chwilach mojego życia często moje hobby pozwalało mi zapomnieć o tym co złe i ciężkie do przeskoczenia. Myślałam kiedyś o napisaniu książki ale nie mam do tego zdolności więc, pewnie ten blog chociaż minimalnie zapełni tę lukę ;)
schowaj...
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Nadszedł czas na zmiany, wiosna jest najlepszym momentem na to w takim razie i ja korzystając z aury zmieniam adres. Zbyt wiele nerwów kosztuje mnie pisanie tu a i moi znajomi często narzekają że nie mogą po sobie zostawić śladu w komentarzach. Zobaczymy czy ten krok da efekty ;)
A oto mój nowy adresik, zapraszam :)
Wreszcie, nareszcie a może dopiero, no cóż raczej dopiero, ale jak by to zwał tak zwał jedno jest pewne, koniec remontu i koniec papierologii, które to od stycznia męczyły mnie jednocześnie nie dając wytchnienia i czasu na przyjemności. W tym tygodniu nareszcie kuchnia mamy została oddana do użytku a tym samym moja także ;)
wyglądała tak:
a teraz jest tak:
szkoda że nie mam zdjęcia tuż przed remontem, mogę tylko powiedzieć że zostało wymienione wszystko, stara została tylko lampa na suficie i stół a ławka została obita nowym materiałem. Masa pracy ale warte efektu końcowego i funkcjonalności :) brakuje jeszcze ostatecznych szlifów ale gotować już można a cała reszta z czasem. Mam teraz nowe zamówienia, na puste ściany przydałby się jakiś kuchenny obrazek/i. Macie jakieś propozycje i ciekawe wzory? :)
A to moja kuchnia po doprowadzeniu do ładu :)
Podobne, widać tam moją rękę ;)
Teraz już wreszcie mogę z czystym sumieniem siadać do xxx
Wiecie że lada moment miną dwa lata odkąd zanudzam Was swoimi problemami i radościami, zaczynając przygodę z blogiem nie myślałam że tak mnie to wciągnie. Dziękuję Wam za to że byliście ze mną w tym czasie, dziękuję za każdy miły komentarz i odwiedzinki :)
Zmykam i obiecuję że już niedługo znów do Was zajżę :) pa pa
Mam dobrą wiadomość dla wszystkich czekających z niecierpliwością na moje prace, ogłaszam że znów zaczęłam po długiej przerwie wyszywać. Wasze komentarze i gościna na moim blogu tak na mnie podziałały. Dziękuję Wam za to :) Od kilku dni w dzień pracuję a wieczory są dla mnie i dla igiełki :) Tęskniłam za tym już bardzo, muszę tylko jeszcze coś wykombinować żeby przy kiepskim świetle nie męczyć oczu. Moja super lampa już pewnie nie wróci do swojej świetlności a szkoda bo była idealna do mojego hobby.
No dobra już nie nudzę tylko pokażę ile przybyło dawno nie prezentowanego świętego obrazka
oraz dawno, dawno temu wyszywany a nie tak dawno odnaleziony przy okazji remontu w przepastnych szafach, obrusik :)
Kończę ten krótki ale jakże pożądany wpis ;) rano muszę wcześnie wstać, Wam też radzę nie siedzieć już, idźcie nyny ;)
Dziękuję za to że tu zaglądacie i za każde miłe słowo jakie po sobie zostawiacie, nawet nie wiecie ile przynoszą mi radości, ech... kobieta próżną jest ;)
Pa, pa do następnego :)
Uważam mój bunt częściowo zakończony, może zacznę od początku o co z nim chodziło. Otóż przeszło tydzień temu napisałam długi post a nazbierało się tego trochę. Niestety gdy chciałam go opublikować wyskoczył jakiś błąd systemu i całe moje wypociny zginęły bezpowrotnie :( na znak buntu aż do dziś nie próbowałam nawet tego odtworzyć. Ale skoro już tu jestem to postaram się w małym skrócie napisać jak się sprawy mają.
Remont nadal trwa ale już coraz bardziej widać koniec bałaganu, prawdopodobnie prace zakończą się w przyszłym tygodniu a meble do kuchni powinny przyjechać za tydzień. Pozostanie wszystko poskręcać i ustawić a potem tylko cieszyć się efektem. Możecie być pewne że jak już kuchnia będzie przypominała kuchnię zaprezentuję efekty rewolucji :)
Robótkowo w dalszym ciągu kryzys ale coraz bardziej męczy mnie brak xxx w moim życiu, więc pewnie już niedługo sięgnę po igiełkę. Wczoraj kupiłam nowe Hafty Polskie, polecam zainteresowanym, dużo ciekawych wzorków. Są wzory kartek Wielkanocnych, pomysły na ozdobienie jajek styropianowych (kupiłam takowe w ubiegłym tygodniu), wzór ślicznych tulipanów, obraz z Jezusem i kilka innych mniej wpadających w oko wzorów. Szczerze polecam, każdy coś znajdzie dla siebie :)
Wracając do poprzedniego nie opublikowanego postu, pisałam w nim o tym że został mój blog nagrodzony przez Beatkę , jeszcze raz serdecznie dziękuję za nagrodę :)
ja wyróżniam wszystkie blogi na które zaglądam i są w zakładce, przepraszam że nie wymienię ich we wpisie ale aż się boję że znów może tyle pracy gdzieś zginąć, więc kochane częstujcie się proszę :)
Za oknem znów zima a taką miałam nadzieję że to już się wreszcie skończy. W ogrodzie już zaczęły kwitnąć nieśmiało śnieżynki a tu bęc znów sypnęło wczoraj śniegiem i ani widu ani słychu, ślad wiosny zginął pod kołderką :(
Na pocieszenie, że inni mają gorzej, zostawiam jeszcze fotkę mojego kociska
Biedne kocisko kto wymyślił szybę ;) czyż napis na kartonie "Wesołych Świąt" nie brzmi nieco złośliwie?
Miłego weekendu życzę i zmykam do pracy :)
Dawno nic nie pisałam ani się niczym nowym nie chwaliłam i mam złą wiadomość, nie prędko będę miała czym się pochwalić. W tym roku chyba jeszcze ani razu nie wyszywałam. Jak co roku o tej porze siedzę nad papierami, żeby tego było mało moja mama zaczęła poważny remont, dwa pokoje i kuchnia całkowicie zrujnowana. Tak więc nie prędko będzie mi dane zasiąść z igiełką :(
Życzę zaglądającym tu mimo wszystko udanej niedzieli :)
Ps.jak tylko remont się skończy i będę zadowolona z efektu pokażę fotki ;)
Ostatni wpis w tym roku i ostatnie w tym roku fotki ptaków

sójka i sikoreczka

sójeczka na wyrzerce ;)

przyleciały gile, pierwszy raz :))
Ale też wydarzył się poważny wypadek, wczoraj o szybę kuchennego okna rozbił się biedaczek, upadł na śnieg i taki oszołominy leżał. Na jego szczęście widzieli to moi rodzice, tata pobiegł pozbierać rozbitka zanim znajdą go koty albo pies. Zabraliśmy go do domu na jakieś 15 min. po tym czasie wypuściłam szczęściarza :)

I tym optymistycznym akcentem zakończymy strary rok :)
Dziękuję Wam za kończący się rok, za to że mnie odwiedzacie, zostawiacie po sobie ślad w postaci komentarzy, zapraszam również w Nowym Roku, obiecuję nadal haftować, szyć, dziergać i fotografować ptaki :)
Na koniec zostawiam życzenia i zmykam robić remanent :(
I całe szczęście że już po, tyle się człowiek naszykuje pyszności a potem siedzi za stołem i rozkoszuje smakami a teraz tylko zostało tu i ówdzie do zrzucenia, nie wspomnę już o wyrzutach sumienia i rozleniwieniu jakie mnie dopadło ;) ale zanim się tak rozleniwiłam, tuż przed Wigilią w nocy skończyłam chustę o której wspominałam niedawno

Kolor w rzeczywistości wygląda inaczej, cóż tak to już jest fotkami a niby taki dobry aparat mam ;)
to może jeszcze jedno, tym razem na modelce ;)

Bardzo się z niej cieszę, grzeje jak należy a przecież o to chodziło, jeszcze może jakąś czapkę do niej dorobię ale nie obiecuję bo nie lubię chodzić w czapkach i nie mam pomysłu.
Na dziś kończę, serdecznie dziękując za wszystkie życzenia jakie do mnie dotarły przed świętami :) Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego pa, pa
Dziś będzie bardzo króciutko bo jak wszyscy w tym czasie jestem pochłonięta przygotowaniami do Świąt ale nie mogę przecież zacząć świętowania bez złożenia Wam życzeń.
Z tego miejsca posyłam wszystkim znajomym i nie znajomym zaglądającym na mojego bloga najserdeczniejsze życzenia; aby te Święta spędzili w gronie najbliższych w miłej rodzinnej atmosferze przy smacznie zastawionym stole, trzymajcie się cieplutko i nie objadajcie zanadto ;)
Po wczorajszym krótkim kursie nabrałam ochoty na karczochy a że miałam jeszcze sporo wstążeczek poprasowanych, wieczorem zrobiłam kolejne dwie bombeczki, tym razem są to najmniejsze kulki jakie miałam. Więcej nie będzie!!! Już mam na jakiś czas dosyć karczochów ;)

Dziś wreszcie dokończyłam kartkę świąteczną dla mojej lekarki, to taki mój sposób na to żeby o mnie nie zapomniała ;) hafcik leżał już jakiś czas aż wreszcie mnie natchnęło ;)

jestem z niej bardzo zadowolona i uważam że w tym roku poszłam zdecydowanie w jakość zamiast w ilość ;)
Dziękuję za wszystkie miłe słowa jakie zostawiacie pod moimi wpisami, te słowa mobilizują mnie do działania :) dziękuję Wam za to :))
Elu grudnik to kaktus więc jeśli chcesz cieszyć się nim długo raczej nie dbaj o niego zbyt intensywnie, lepiej żeby był przesuszony niż przelewany. Ja przeważnie moje przesuszam i pewnie dzięki temu tak odwdzięczają się kwieciem. Jeśli kupiony przez Ciebie kwitnący grudnik mimo dobrej opieki jednak zgubi pąki, nie przejmuj się, gdy kwitnie nie lubi zmieniać miejsca.
Małgosiu mnie w ostatnich dniach mój grubodziób nie odwiedza za to sikorki są wierne, całymi dniami krążą a ja tylko dosypuję jedzonko ;)
Miłego wieczoru pa pa
Święta za pasem a mnie już dawno Madzia pytała jak robię karczochy. Przez moje lenistwo musiała biedaczka czekać tak długo, przeeeeepraaaaaszam .... ale może dziś mimo wszystko zaprezentuję jak ja to robię. Jeśli nie Madzi, jeśli nie w tym roku to może komuś innemu i na przyszłe lata się przyda. W takim razie od początku:
Potrzebujemy:
kule styropianowe, szpilki (ja używam zwykłych bez ozdobnych łebków), wstążki w różnych kolorach o szerokości 2,5cm
moja bombka jest zrobiona ze średniej kuli

Zabieramy się do pracy; tniemy wstążki na odcinki 5cm i zaprasowujemy w "dzióbki"

ucinamy kwadracik 2,5x2,5cm który przypinamy na narożnikach

kwadracik zakrywamy "dzióbkami"

i tak dalej

w końcu przypinamy wstążeczkę która jednocześnie będzie kokardą i zawieszką

i gotowe, teraz tylko dodać gałązki albo zawiesić na choinkę :)
Mój haft oczywiście znów zaniedbywany leży i ani jeden krzyżyk nie przybył. Chodzenie po blogach jest niebezpieczne, zaraziłam się chustą robioną na drutach i oczywiście już takową dziergam kosztem haftowania. Jak tylko będzie czym się pochwalić i fotka pokaże cały jej urok z pewnością się tu znajdzie :)
A dziś nieco popierniczyłam ;) oczywiście kulinarnie. Może jutro polukruję i będą na święta jak znalazł :) a przepis na moje pierniczki znajdziecie na moim blogu. Rok temu go zdradzałam, więc jeśli jeszcze nie macie pierniczków zachęcam, sprawdzony przepis:)
Ostatnio chwaliłam się moim czerwonym grudnikiem a dziś pokażę jak pięknie kwitnie różowy, tym bardziej cieszy bo na wiosnę "szczypnęłam" szczepkę u znajomych i tak pięknie się odwdzięczył za moją opiekę :)

niedawno kupiłam do kompletu białego, niestety szybko obleciały mu pąki i nawet nie zdążyłam upamiętnić ani jednego kwiatka ale miejmy nadzieję że za rok pokaże co potrafi ;)
Na pożegnanie odrobina zimy zza mojego okna

śliczna szadź ale ja już chcę WIOSNĘ!!!
Trzymajcie się cieplutko pa pa :)
Oj zimno, strasznie zimno u mnie w tej chwili termometr wskazuje -13, przepraszam nieco skłamałam to nie mój a moich rodziców termometr, mój poniżej zera zbladł przez lato i nie stresuje mnie ;) W związku z taką aurą na całego karmię ptaszki i poluję na nie, spokojnie nie planuję rosołku na sikoreczkach ;) poluję z aparatem :) a oto efekt wczorajszego polowania

przyleciały dzwońce a grubodziób zadomowił się na dobre

Ta śliczna sójka wczoraj pojawiła się pierwszy raz, zdążyłam zrobić jej fotkę na orzechu, dziś zjawiła się tak niepostrzeżenie że nawet nie zdążyłam sięgnąć po aparat, capnęła orzeszka i tyle ją widziałam ;)

Śliczny ptak, wielkość sroki a kolory.... cudowny :)
Robótkowo, cały ubiegły tydzień nawet nie dotknęłam igły za to porządkowałam moje zasoby mulinkowe, jak dokończę to się pochwalę ;) a oto ile przybyło kiedy jeszcze pracowałam nad obrazem
i na koniec czerwony grudnik który zakwitł w łazence

Kończę na dziś i obiecuję tym razem nie robić tak długiej przerwy w pisaniu.
Dziękuję wszystkim zaglądającym tu a szczególnie tym którzy pozostawiają po sobie ślad w postaci miłych komentarzy i życzę miłego weekendu :)
Nie będę oszukiwać że lubię poniedziałki ale i nie zamierzam specjalnie narzekać, jak zwykle po niedzieli nadchodzi poniedziałek i choćby weekend był nie wiem jak długi w końcu przyjdzie poniedziałek ech....
Na osłodę dziś będzie kulinarnie, otóż ostatnio na zakupach wpadła mi w oko nowość z przepisami, już 2 razy piekłam z owej gazetki i za każdym razem smacznie wychodziło, tytuł jej to "Ciasta sprawdzone przepisy" czy coś w tym rodzaju, wybaczcie ale nie chce mi się dreptać po nią do kuchni ;)
Oto co tym razem mnie skusiło
Pieczemy biszkopt z 6 jaj kakaowy i kroimy go na dwa blaty. Na pierwszy wykładamy połowę masy;
masa:
500g jogurtu naturalnego
200g śmietany kremówki
1 szkl. cukru
sok z jednej cytryny
5 łyżeczek żelatyny rozpuszczone w odrobinie wody
Śmietanę ubijamy, dodajemy cukier, jogurt, sok oraz na końcu żelatynę. Połowa powstałej masy wędruje na pierwszy blat.
Odsączamy ananasa, kroimy na drobne kawałki. W soku moczymy paczkę biszkoptów które układamy na masie jogurtowej, wykładamy ananasa i wylewamy tężejące 2 galaretki truskawkowe. Przykrywamy drugim blatem ciasta i wykładamy pozostałą masę jogurtową. Wszystko posypujemy wiórkami kokosowymi :)
Dla mnie pycha do tego wcale nie skomplikowane ciacho a wygląda, też dobrze :)
Robótkowo, nieco ruszyłam z miejsca z dawno zaczętym obrazem, nie ukrywam że idzie mi bardzo mozolnie, gdyby nie to co to za obraz to pewnie już bym przy min zaczęła dawno kląć ;) ale efekt końcowy kusi :)

I jeszcze rzut okiem za okno, skoro świt ;) tak pięknie dziś budziła się u mnie nowy tydzień, teraz jest szaro, buro i ponuro ale rankiem było tak

Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa jakie pozostawiacie na moim blogu i zapraszam ponownie, być może znów będzie kulinarnie a może po prostu robótkowo, do zobaczenia zatem pa :)
To dziś!!! Wreszcie miareczka dla bliźniaków Agi i Mariusza doczekała się zakończenia :) Od pewnego czasu cierpię na chroniczny brak czasu a jeśli już takowym dysponuję to dopada mnie chroniczne lenistwo i w takim to czasie zamiast coś tworzyć wałęsam się po robótkowych blogach i podziwiam jakie cudeńka kobitki tworzą. Ale nie ma co bić pianę przejdę do sedna sprawy
Oto miareczka z daleka

I z bliska

Ogólnie jestem zadowolona z ostatecznego wyglądu a najbardziej z tego, że wreszcie mam ją skończoną ;)
Kilka dni temu znów wzięło mnie na karczoszka i oto efekt wieczornego kłucia szpileczkami

hmm... nie będę skromna i powiem że ten nieco inny od pierwszego i o wiele ciekawszy, żeby nie powiedzieć że ładniejszy ;) osoba obdarowana była zachwycona :)
I tym optymistycznym akcentem świątecznym kończę dzisiejszy wpis, mam nadzieję że tym razem przerwa nie będzie tak długa za co bardzo przepraszam stałych czytelników i podglądaczy ;) Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, miłego popołudnia życząc pa, pa :)
Ps. w odpowiedzi na komentarz:
Ptaki na moich zdjęciach to: grubodziób i kowalik, niestety więcej razy nie gościłam owych ptaszków na moim tarasie, teraz odwiedzają mnie sikoreczki i wróble, kiedyś też zbłądziła sroka, tych w mojej okolicy masa.

Nie potrafię wstawić tak żeby wejść najeżdżając na obrazek ale może mimo to dacie radę ;) miłego buszowania.












łeee nie lubię takiej pogody!czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 11 428 (wersja testowa)